forum ciągle ma się dobrze

[Obcowanie z wiedzą Quita] Kupujemy DS-a!

Nasz prezes do spraw handlu i sprzętu, czyli Quit, postanowił podzielić się z wami swoją wiedzą nabytą m.in. na największym lolkierunku studiów, jaki istnieje (marketing i zarządzanie). Mówiąc jednak poważnie: Quit ogarnia Allegro, Quit handluje i Quit wie, jak kupić MacBooka za dwieście złotych i sprzedać za pięć tysięcy, więc też można mu spokojnie zaufać w tych kwestiach. W kąciku "Obcowanie z wiedzą Quita" znajdziecie więc jego poradniki na temat rzeczywistej wartości konsol, za które moglibyście przepłacić, oraz ogólne wskazówki co do tego jak, gdzie i kiedy kupować. 

Skąd tytuł działu? Ano dlatego, że tłumaczeniem tekstów Quita z białostockiego na język polski zajmuje się nasza Grafik Naczelna – Towarobcy. A wierzcie mi – to nie jest proste zadanie.

No, to miłego czytania.

Sama koncepcja konsol z rodziny DS narodziła się w 2004 roku, ale można na upartego pociągnąć ją aż do stareńkich, produkowanych przez Nintendo, maszynek Game & Watch, które także miały podwójne ekrany. Wszyscy wiemy, że nasza ukochana firma lubi sięgać do korzeni i jeżeli Wii jest rozwinięciem pomysłu na kontrolery ruchowe z czasów NES-a, a 3DS po prostu udanym Virtual Boy'em, więc i nikogo nie powinno zaskoczyć to, że Game & Watch już w latach 80-tych wyglądało bardzo podobnie do DS-a. Do tej pory na rynku pojawiło się pięć wersji tej konsoli i są to kolejno: DS Classic, DS Lite, DSi, jego większy brat – DSi XL – oraz oczywiście 3DS. Razem stanowią siódmą generację konsol (poza 3DS-em, który należy do ósmej), następcę szóstej, do której należał między innymi znany wszystkim GameBoy Advance.
 
 
 
DS Classic 
Według oficjalnej numeracji DS Classic należy do siódmej generacji konsol, ale prawdę mówiąc określiłbym go czymś w rodzaju generacji 6.8, czy 6.9. W czym rzecz? Jeśli chodzi o standardy produkcyjne, rozwiązania technologiczne, czy też design Classic’owi bliżej do GameBoya Advance SP, czy Advance Micro, niż późniejszych wynalazków. Już tłumaczę.
        Pamiętacie czasy, kiedy telefony były z plastiku, który zachowywał kolor nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach i żadną siłą nie dało się zedrzeć z nich koloru? Było tak, ponieważ plastik, z którego były wykonywane obudowy zawierał kolor w sobie – nie był zwyczajnie pokryty farbą, czy lakierem, ale barwiony. Kolorowe Nokie jednak dosyć szybko wyszły z mody – i mówię tu oczywiście o rynkach światowych, w Polsce wciąż istnieją ludzie, którzy korzystają z poczciwej 3310 – a rynek został zalany pięknymi i ekskluzywnymi, najczęściej srebrnymi, telefonami. Zamiast plastiku wyglądającego jak po recyklingu, na rynek trafiły więc połyskliwe i śliczne telefoniki, które nie były w stanie wytrzymać spotkania z kluczami w kieszeni. Sprzęt momentalnie ulegał zniszczeniu, a spod startego lakieru wyłaził paskudny, czarny plastik. W odpowiedzi na ten problem firmy produkujące telefony zaczęły pokrywać farbę bezbarwnym lakierem i dzisiaj właśnie w takiej technice produkowana jest większość telefonów i konsol mających błyszczące obudowy.
        Więc: z kolorowego plastiku wykonane są na przykład GameCube Gameboy Advance, z plastiku pokrytego kolorową farbą – GameBoy Advance SP, Advance Micro i DS Classic, z kolorowego plastiku z plastikiem lakierowanym dodatkowo – DS Lite, DSi, DSi XL i Wii.
        DS Classic należy więc od grupy najmniej odpornych na zarysowania konsol. Konsekwencją tego jest oczywiście to, ze znalezienie używanego Classica w idealnym stanie graniczy z cudem. Najbardziej newralgiczne punkty, to wnętrze górnej klapki, oraz oczywiście wszystkie krawędzie. Jego nawiązujący do starszych konsol wygląd sprawił jednak, że już dzisiaj staje się kultowy. Za Classica w dobrym stanie, z kartonikiem i oryginalną ładowarka można dostać nawet 300 złotych – czyli zbliża się on do ceny DSi, konsoli będącej dwa „poziomy” wyżej. Jeśli jednak nie zależy nam na wyglądzie – skatowanego Classica, możemy upolować już za 100 zł, ale nie jest to najlepsza inwestycja. Większość ma już zużyte baterie, które nawet w czasach swojej świetności trzymały 2x krócej niż DS Lite.
        Ze wszystkich konsol przenośnych Nintendo, to Classic niestety najgorzej znosi próbę czasu. Jakość i komfort grania jest znacznie niższy niż, choćby na DS Lite, a rynek wtórny bardzo przebrany. Mam zamiar włączyć Classica do swojej kolekcji (oczywiście w stanie idealnym), jednak nie widzę najmniejszego powodu, aby gry na DS-a odpalać właśnie na tym modelu.
 
 
 
DS Lite 
Według mnie to właśnie DS Lite jest pierwszą pełnoprawną konsolą siódmej generacji. Powstał w tym czasie, co stacjonarka Wii i nawiązuje do niej kolorystycznie. Lite pokryty jest bezbarwnym lakierem, więc kolor jest trwały i nie ściera się jak w przypadku Classica. Niestety bezbarwna powłoka w niektórych miejsach składa się z dwóch warstw plastiku, tak jakby na stałe był na nim zamontowany bezbarwny plastikowy pokrowiec – powoduje niepokojące trzeszczenie – z konsolą nie dzieje się jednak nic złego, elementy plastikowe pracując ocierają o siebie i stąd właśnie bierze się ten dziwny dźwięk. DS Lite pojawił się na rynku w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i białej, ale paleta kolorów dość szybko została rozszerzona o praktycznie wszystkie kolory tęczy, oraz wiele specjalnych wersji limitowanych. Pod tym względem bardzo blisko mu do starych, dobrych GameBoyów.
        „Lite” w nazwie oznacza przede wszystkim zmianę w gabarytach konsoli, która stała się lżejsza i mniejsza, a na pewno bardziej "seksi". Dodatkowo też Lite w przeciwieństwie do Classica kiedy jest zamknięty tworzy jedną bryłę, co zapobiega dostawaniu się do niej wszelkiego rodzaju śmiecia. Najważniejsze zmiany to wygląd, bo konsola poza baterią i podświetleniem ekranu, bebechami praktycznie nie różni się do poprzedniczki.
        Największym problemem Lite'a okazały się zawiasy – niedelikatne obchodzenie się z konsolą, otwieranie i zamykanie jej gwałtownie może doprowadzić do złamania zawiasu, którego wymiana kosztami dorównuje cenie używanej, sprawnej konsoli. Wszyscy wiemy, ze Allegro pełne jest Lite’ów z uszkodzonymi zawiasami – jest to podstawowy parametr, którym powinniśmy kierować się kupując używkę -zawsze starajmy się dopytać o ich stan, lub poprosić o dobrej jakości zdjęcia koncentrujące się własnie na tym miejscu. Problem zawiasowy nie pojawia się nagle – zawsze zaczyna się od luzów, górny ekran przestaje trzymać się w wybranej pozycji, a konsola sama się otwiera i zamyka. Na takie sygnały należy być szczególnie uczulonym – zwiastują one niechybne złamanie się zawiasów.
        Kolejną wazną rzeczą na jaką należy zwrócić uwage przy zakupie konsoli jest kolor. Niektóre z dostępnych wariantów kolorystycznych DS Lite’a bardzo niewdzięcznie się starzeją. Przy zakupie używanej konsoli najlepiej wystrzegać się kolorów jasnych – mają one tendencje do żółknięcia, a na jasnej obudowie widać najmniejszą nawet ryskę, która natychmiast się brudzi. Całkiem dobrze próbę czasu znoszą kolory ciemne i jeśli chcecie, aby wasza konsola prezentowała się nieskazitelnie jak najdłużej, to właśnie w tej palecie najlepiej się obracać.
 
        Sporą pułapką mogą okazać się refurby, czyli konsole odnawiane albo poserwisowe. Takie praktyki najczęściej uprawiane są przez chińskie firmy używające do tego najgorszej jakości części oraz nieoryginalnych podzespołów. Firmy te kupują rozwalone konsole, wymieniają wyświetlacz i/lub zawiasy na chińskie i sprzedają z minimalną ilością papierów. Jak poznać refurba? Najczęściej mają tylko jeden rysik, brakuje im kodu i numeru konsoli pod spodem. Po takim „odnowieniu” jakość konsoli jest – co najmniej – wątpliwa i możemy kupić zwyczajnego kota w worku. Jest to kolejny z najważniejszych i właściwie kluczowych parametrów, na które należy zwrócić uwage przy zakupie użuwanego Lite’a.
 
        Mimo wszystko, wybór Lite’ów jest ogromy. Zdarzają się okazję kiedy można nabyć nawet całkowicie nową konsolę za bardzo niską cene. Swego czasu TESCO sprzedawało nowe Lite’y za 199 złotych, jednak na taki interes raczej nie ma co liczyć. Na zakup używanego Lite’a powinniśmy przeznaczyć około 250 złotych. Za taką cene powiniśmy upolować konsolę w dobrym stanie, z pudełkiem, ładowarką i dwoma rysikami. Wszystko poniżej tej ceny możemy już śmiało traktowac jako okazję, jednak lepiej chyba odłożyć trochę pieniędzy, niż potem być niemiło zaskoczonym. Pamiętajmy też, że z uzywanym Lite'm należy obchodzić się delikatnie – nie wiemy jaką przeszłość ma za sobą, musimy być więc bardzo czujni na jego zawiasy.
 
 
 
DSi i DSi XL 
DSi powstało po to by poprawić błędy poprzedniczki i można śmiało powiedzieć: mission accomplished. Poprawiono hardware, ekrany są troszeczkę lepsze, procesor szybszy, a RAM-u jest więcej, jednak konsola wykorzystuje to głownie w funkcjach internetowych, których oprogramowanie, naturalnie, również zostało rozwinięte. Na tym polu kontynuuje osiągnięcia WiiDSi otrzymało własną platformę internetową pełną gier i aplikacji, czyli DSiWare. Poza tym konsola została wzbogacona o dwie kamery (z przodu i z tyłu), poprawiono zabezpieczenia antypirackie i dodano oprogramowanie Flipnote Studo, służące do rysowania animacji. W przypadku zawiasów sprawa ma się o niebo lepiej niż w przypadku Lite’a, problem luzu praktycznie nie występuje, a o zawiasach połamanych nie słyszałem. 
 
        DSi XL z kolei samo w sobie jest solidniej wykonane: nie pojawia się problem trzeszczenia, który pojawiał się w przypadku Lite’ów i sporadycznie zdarzał w przypadku DSi. Ekrany są prawie dwa razy większe, a kąty widzenia bardzo poprawione. Jeśli grywamy więc najczęściej w domu – idealnym wyborem jest DSi XL właśnie. Kryje się w tym oczywiście pewien haczyk, w końcu nie może być idealne, nie? Ekrany są większe, to fakt, jednak nie zwiększono ich rozdzielczości – efektem jest tak zwana pikseloza, ale gdybyśmy chcieli zachwycać się grafiką, a nie grywalnością, to przecież nie polowalibyśmy na handhelda Nintendo.
W każdym razie – według mnie – większy brat DSi sprawia wrażenie nawet solidniej wykonanego niż 3DS. W konsolach tych zmieniono też na przykład technologię pokrywania powierzchni – mamy więc zupełnie matowe na całej powierzchni DSi, oraz matowo-błyszczące DSi XL. Wykorzystywane do tego lakiery mogą być albo zupełnie matowe na całej powierzchni DSi, albo na prawie całej, bez górnej pokrywy w DSi XL, ewentualnie też delikatnie błyszczące, ale nie rysujące się, tak jak DS Lite. Taka właśnie jest górna pokrywa w DSi XL i niektórych DSi. Warto też napomnieć, że klapki/skrzydełka w przypadku DSi XL składają się z trzech elementów, czyli góry/spodu i plastiku z boku, a pozostałych DS-ów z dwóch, dlatego XL-ka jest taka sztywna i solidna. Dodatkowo do zestawu dodawany jest rysik który rozmiarem przypomina pióro, a nie wykałaczkę, więc daję to nam większy komfort używania.

       Obie konsole z literką „i” na końcu są stanowczo najlepiej dopracowane i najdzielniej znoszą trudy użytkowania. Używasz handelda jak należy poza domem – kupuj DSi, grasz na nim w domu – DSi XL.

        Dodatkowo też w związku z poprawionymi zabezpieczeniami antypirackimi zjawisko piractwa właściwie nie występuje, możemy być więc pewni, że ewentualne gry dołączone do zestawu nie są chińskimi podróbami. Nie ma też konsol odnawianych i podrabianych, więc nie musimy być równie czujni, jak w przypadku Lite’a. Ceny DSi i DSi XL zaczynają się w okolicach 300 złotych za wybrakowane zestawy i 350/400 złotych za pełne. Jeśli jednak polujemy na konkretny kolor i przez jakiś czas nie ma go na rynku, cena może wzrosnąć i jest to zupełnie normalne zjawisko. Niektóre kolory wyglądają lepiej i tutaj tez warto dopłacić – znów ciemne trzymają się lepiej. Należy jednak uważać na czarny matowy – zbiera on odciski palców i mamy do wyboru albo ustawiczne czyszczenie, albo nieestetyczny wygląd. Według mnie najlepiej wyglądają brązowy i czerwony, są bardziej eleganckie niż niebieski, zielony, żółty czy limitowany czerwony, które były sworzone podobno z myślą o młodszym kliencie. Sam jednak posiadam pastelowy niebieski i jestem z niego bardzo zadowolony. Jeżeli chodzi o DSi polecałbym granatowego matowego.
 
 
 
 
Podsumowując
Rynek już jest pełen świetnych gier na DS-a, a wciąż pojawiają się kolejne tytuły. Konsola ta będzie więc żyła jeszcze przez długie lata, szczególnie dlatego, że jej cena jest wyjątkowo przystepna. Poza tym – znaczek Nintendo gwarantuje nam, że konsola otrzyma prędzej, czy później status kolekcjonerskiej, nie musimy się wiec bać, że tracimy pieniądze – można właściwie potraktować to jako inwestycję. W końcu Classic już dzisiaj dorównuje cenami swoim następcom, a przecież jakościowo nie ma nawet między nimi porównania.
        Jeśli chcemy kupić dobrą konsolę najniższym kosztem, najlepszym wyborem jest DS Lite, najlepiej z kilkoma grami w zestawie, które w praktyce nie zwiększają jego ceny. Mając 200 złotych możemy spokojnie zacząć się rozglądać.
        Jeśli chcemy solidnie wykonaną konsole, o którą nie trzeba ciągle się bać, dmuchać i chuchać na zawiasy najlepszy będzie DSi. Nie zaskoczy nas pirat, ani nie rozpadnie się nam to w rękach po pierwszym tygodniu. Czeka tez na nas sklep DSiWare, pełen ciekawych tytułów i aplikacji od nie byle jakich wydawców (Konami, Nintendo). W zależności od tego, czy wolimy grać w domu, czy nosić swoją konsolę cały czas przy sobie należy wybrać pomiędzy DSi, a DSi XL.
 
Czas po premierze 3DS-a to najlepszy moment na kupowanie jego używanych dziadków. Sporo ludzi pozbywa się swoich konsol, na rzecz 3DS-a właśnie, a boom ten za chwilkę minie. Lite’y jeszcze niedawno były zresztą produkowane, więc macie nawet szansę załapać się na nówkę.
 
        Wypada wspomnieć też o rynku nowych konsol, czyli o tym, co oferują sklepy. Niestety nie wygląda to różowo. Jeżeli chodzi o sklepy stacjonarne i wielkie sieci, to ceny w MediaMarktach czy Empikach można określić jako rozbój w biały dzień, gdyż DSi potrafi w nich kosztować tyle, co 3DS w Internecie. Koszt tej konsoli po prostu obraża klienta. Nie popieram takich praktyk i jeżeli już macie pieniądze oraz pewni jesteście, że chcecie nówkę, to zapraszam do małych sklepików, oraz importerów na Allegro, bo miłość do firmy i dystrybutora to jedno, a przyzwolenie na złodziejstwo, to dwie różne sprawy – tym bardziej, że na całym świecie Lite i DSi już bardzo, bardzo mocno staniały. 
 
        Do konsol polecam także dokupienie folii ochronnych na wyświetlacze. Najbardziej niezawodną marką w tej dziedzinie jest Hori, która to produkuje folie cieniutkie i wytrzymałe. Przydaje się to, gdyż szuranie rysikiem godzinami po elastycznym ekranie prędzej, czy później go porysuje, a dzieki tej folii oszczędzimy ów ekranik. Niesamowite są także akcesoria z Nintendo Clubu, którego niestety nie ma w Polsce. Jednak na ebayach można dostać naprawdę dobrze wykonane zestawy, jak stacje dokujące, paski, czy też pokrowce. To się naprawdę przydaje, gdyż po roku noszenia DS-a nie w pokrowcu, a w kieszeni, czy plecaku, wygląda jakby przeżył wojnę. To by było na tyle.
 
        Dzięki za wytrwanie do końca i zapraszam niedługo do kolejnej części moich artykułów z tej serii, w których porozmawiamy o kupowaniu Wii. Nie martwcie się, będzie już krócej, bo nie ma aż tylu wersji tej konsoli.
 
Do następnego – Quit
(i Obca)
 
Ewentualne błędy merytoryczne wynikają
z tłumaczenia z białostockiego na polski :)
 
A tutaj wersja oryginalna, tylko dla odważnych:
 
 

[spoiler]

No cze! Po czytaniu i udzielaniu się na naszym forum poczułem się w pewien sposób  wyznaczony do tego, aby jak już o czymś mam jakieś pojęcie, to napisać kilka słów i stworzyć coś przydatnego dla ludzi, dla czytelników, dla fanów śmiertelnie poważnego serwisu. Oto i jestem. Artykułem o DS'ie otwieram moją mini serię poradników nt. kupowania konsol Nintendo, ale nie tylko. Jako że nie lubię, kiedy ktoś oszukuje moich ludzi, przez co oni nieświadomie nabywają coś, co nie jest warte swoich pieniędzy, to chyba czas podać pomocną dłoń.

Odmiany konsol:

Tak więc zaczynam. Konsola DS, a raczej seria urządzeń tego rodzaju, narodziła się już w 2004 roku. Wersji DSa mamy równo 4. Pierwszy z nich, zwany "Classiciem", miał premiere wlaśnie w roku 2004, kolejny – DS Lite, pojawił się w podobnym okresie co Wii, a swym wyglądem miał nawiązywać do stacjonarnej konsoli Nintendo. Warto wspomnieć w ramach ciekawostki, że Nintendo miało zamiar wypuścić dużą wersję DS Lite'a niedługo po jego premierze, powstała nawet finalna wersja tej konsoli, która była gotowa do wrzucenia na taśmy produkcyjne. Jednakże do tego nie doszło, gdyż DS Lite sprzedawał się tak dobrze, że nie chcieli nic już wrzucać na rynek i zmniejszać sobie zysków. Szkoda. Wersją trzecią i czwartą DS'a jest DSi oraz jego większy brat DSi XL(czyli pomysł na większą konsolę doczekał się realizacji, lecz później).

Trochę o różnicach i DS(aka Clasic):

Różnice pomiędzy konsolami są spore. Cała ich seria należy do tzw. siódmej generacji, tak samo jak Wii,  GBA należał do szóstej i GC też. Po prostu stanowiły jedną pełną platformę Nintendo. No i tutaj jest pierwsze "ale". Nie uważam, żeby pierwszy DS był w 100% siódmą generacją konsoli, raczej czymś pomiędzy 6.8 a 6.9 :) W czym rzecz? Technicznie, jeżeli chodzi o standardy produkcji, rozwiązania technologiczne, lata powstania, czy też design, konsola jest na poziomie GBA SP oraz GBA Micro. Co śmieszniejsze, DS jest z 2004 roku, a GBA Micro z 2005, czyli ma bliżej w czasie do Wii niż DS. Jeżeli chodzi o wspominane technologiczne rozwiazania – czy pamiętacie wszyscy czasy, kiedy telefony były z plastiku, który nie obdzierał się z lakieru nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach? Działo się tak, gdyż ów plastik, z którego wykonany był telefon, miał w sobie kolor, nie musiał więc mieć żadnej powłoki. To były piękne czasy kolorowych niezniszczalnych Nokii… Ale ale ale… Niedługo potem na rynku pojawiły się telefony wyglądające trochę bardziej ekskluzywnie. Zamiast plastiku, który sprawiał wrażenie pochodząego z recyklingu, zaczęto je lakierować na różne kolory, aby miały ładny połysk i wygląd. Pomysł okazał się jednak mniej genialny niż przypuszczano. Sprzęt momentalnie ulegał zniszczeniu wizualnemu, lakier się ścierał, kolor schodził, toteż srebrny telefon robił się czarny, dokładnie taki jak plastik, na który był kładziony lakier. Później technologia ta uległa zmianie, mianowicie zaczęto pokrywać kolorowy plastik bezbarwnym lakierem. W takiej technice jest obecnie produkowana większość telefonów mających błyszczące obudowy, a także konsol. Skupię się w tym momencie na tych drugich. Z gołego, kolorowego plastiku był GameCube i GBA, z plastiku wykończonego kolorowym lakierem GBA SP/Micro i DS, z kolei z plastiku kolorowego pokrytego lakierem bezbarwnym DS Lite/DSi/DSi XL i Wii. Więc pierwszy DS należy do tej generacji konsol Nintendo stworzonej w "złej" technologii. Przez to niestety ciężko jest znaleźć konsolę w ładnym stanie, ktoś musiałby na nią mocno chuchać i dmuchać. Wyglądem, m.in. kształtem czy jakością zawiasów, nawiązuje też do generacji "6 i pół". Nawet sama konsola jest wstecznie kompatybilna z poprzednią platformą i można grać w gry z GBA. Urządzenie nabrało później statusu delikatnie kultowego. Classic w ładnym stanie z kartonikiem może się sprzedać nawet za 300PLN, a czasami więcej, dzięki czemu jest na podonym poziomie cenowym co DSi. Dobite egzemplarze DS'a można mieć już nawet za 100PLN, jednak ciężko mi je polecić, tak samo jak i dużą i ciężką konsolę. Co więcej, jest ona przestarzała, większość ma już zużyte baterie, które nawet w nowej wersji trzymały 2x krócej niż w DS Lite'ach. Jeżeli ktoś jest zakochany w jej wyglądzie, to pewnie wszystko, co właśnie piszę, do niego nie dociera. Jednak mówiąc prosto od serca: ciężko z tą konsolą teraz poczuć taką przyjemność z grania w gry, jak z nowszymi egzemplarzami DS'a. Zniszczony sprzęt z 2004 roku, który w przeciwieństwie do starych GameBoyów nie jest tak trwały – źle zniósł próbę czasu i siedem lat po premierze rynek tych konsol jest bardzo przebrany. Sam mam zamiar kiedyś ją kupić, ale w idealnym stanie, aby postawić sobie ją do mojego małego muzeum Nintendo. Jednakże gry od DS'a będę odpalał na innych konsolach z tej serii.

DS Lite

Jak już wspomniałem powyżej, DS jest wg mnie już pełnoprawną konsolą siódmej generacji. Powstała w tym samym czasie co Wii, do której również nawiązuje kolorami. Na starcie mieliśmy czarna i białą wersję tej konsoli z elementami z przezroczystego plastiku. Dokładnie te kolorowe elementy konsoli w większości przykryte są własnie dodatkową warstwą owego plastiku, co niestety nawet w nowych wersjach prowadzi do trzeszczenia, kiedy trzymamy je w rękach. Z konsolą jednak nie dzieje się nic niepokojącego, po prostu elementy plastikowe, pracując, ocierają się o siebie, stąd ten dźwięk. DS Lite był dostępny także w wielu odmianach kolorystycznych i wersjach limitowanych, które zapewniały ogromną różnorodność tego urządzenia, podobnie jak za starych dobrych czasów kolorowych GameBoyów. „Lite” w nazwie to przede wszystkim zmiana w rozmiarze konsoli. Teraz nasza zabawka jest bardzo zwarta i zamknięta, tworzy jedną bryłę, co całe szczęście nie odbiło się negatywnie na jej ergonomii czy użyteczności – bateria jest dwa razy mocniejsza niż w poprzedniku. Jeżeli chodzi o elektronikę, to jest ona taka sama jak w pierwszym DSie. Występują dokładnie takie same podzespoły, a nawet identyczne ekrany. Zmieniono jedynie podświetlenie ekranu, które ma pięć stopni do wyboru, a nie tylko ON/OFF jak w pierwszej wersji. Niestety, czas pokazał, że ta konsola też ma swoje problemy. Największy problem stanowią zawiasy. Otwierając i zamykając ją zupełnie niedelikatnie i zbyt wiele razy, ryzykujemy złamanie się zawiasu, a nie chcemy przecież, by nasza konsola podzieliła się na dwie części. Podobna niedogodność występuje również w pierwszym DSie, lecz od kiedy ich liczba na rynku się zmniejszyła, to problemu tak nie widać. Na allegro natomiast cały czas możemy znaleźć wiele DS Liteów z rozwalonymi zawiasami. Jest to podstawowy parametr podczas kupowania tej konsoli – musimy sprawdzić albo dopytać o ten element. W momencie, gdy to nam padnie, musimy kupować nowe zawiasy, a ich koszt stanowi równowartość nowej konsoli. Oczywiście, nie od razu zawias się łamie, zaczyna się to od luzów, górny ekran nie trzyma się w żadnej pozycji nawet minimalnie, konsola sama sie otwiera, albo sama zamyka, gdy ją nawet delikatnie przekrzywimy i oczywiście zawias również lata na boki. Więc szukajmy jak najbardziej szanowanego i jak najmłodzego sprzętu, co zminimalizuje ryzyko wystąpienia problemu. Kolejna sprawa to kolor. Niektóre kolory brzydko się "starzeją". Dotyczy to jasnych, żółknących barw, na których wyraźnie widoczne są wszelkie rysy. W białe szpary zachodzi czarny bród, białe gumki żółkną, w wyniku czego konsola staje się nieestetyczna. W związku z tym, radzę, byście poszli w stronę ciemniejszych kolorów. Nawet srebrny wygląda już nieźle. Jeżeli jednak chcecie, aby wasza konsola prezentowała się dobrze przez długi czas, wybierzcie ciemny kolor. W przeciwnym razie momentalnie straci swój blask nowości i piękna. DS Lite'a dotyczy także problem refurbów, czyli konsol odnawianych albo poserwisowych. Takie urządzenia są zazwyczaj odnawiane przez chińskie firmy używające do tego gorszych, nieoryginalnych podzespołów. Kupują one rozwalone konsole, wsadzają chińskie zawiasy, chińskie wyświetlacze i sprzedaja z minimalnym zestawem akcesoriów i papierów. Po czym poznać refurba? Najłatwiej po tym, że będzie miał jeden stylus/rysik, co więcej, brakiem kodu i numeru konsoli pod spodem. Takiego sprzętu radzę się wystrzegać, ponieważ po tym "odnowieniu" ich jakość naprawdę mocno spada, czego skutkiem może być szybka „śmierć” konsoli. Mimo wszystko wybór DS Liteów jest ogromny. Niekiedy można dostać nawet nowe, czasami w sklepach stacjonarnych trafiają sie ogromne promocje wyprzedażowe, typu 199PLN za nowego DS Lite w Tesco, ale raczej na taki interes nie ma co liczyć. Generalnie, konsola w dobrym stanie, z całym zestawem, czyli oryginalną ładowarką i dwoma rysikami, może nas kosztować 250PLN. Wszystko poniżej jest już okazją. Bywa i tak, że dobrą sztukę kupimy taniej, jednak uważam, ż lepiej dołożyć trochę pięniędzy, niż potem być niemiło zaskoczonym. Jeżeli ktoś dobrze się obchodzi ze swoim sprzętem, to zawiasy nie powinny szybko ulec zniszczeniu. Natomiast kupując konsolę z poluzowanymi zawiasami, musimy się liczyć z tym, że koniec jest bliski.

DSi/DSi XL

DSi powstało, aby udoskonalić to, co w Lite było nie do końca dopracowane. Misja została wykonana. Poprawiono hardware, ekrany są delikatnie lepsze(w DSI XL nawet bardziej niż delikatnie – kąty widzenia są o wiele większe), jest szybszy procesor i więcej RAMu, jednak konsola wykorzystuje to głównie w funkcjach internetowych. No właśnie, rozwinięto oprogramowanie internetowe. DSi poszło w tę stronę co Wii, mianowicie dostało własną platformę do gier i aplikacji, które można kupować przez internet, czyli DSiWare. Do tego wbudowane są dwie kamery(z przodu i z tyłu), co umożliwiaa robienie zdjęć. Dodatkowo mamy oprogramowanie Flipnote studio służące do rysowania animacji. Lepsze jest także zabezpiecznie pirackie. Podrobione chińskie gry, które działały na DS/DS Lite, tutaj już nie odpalą. Jeżeli chodzi o felerne zawiasy – jest dużo dużo lepiej, w DSi problem luzu praktycznie nie występuje, a o pęknietych nie słyszałem. DSi XL samo w sobie jest jeszcze lepiej i solidniej wykonane. Nie ma przezroczystego plastiku, z którego elementów zbudowana jest cała obudowa Lite’a, w związku z czym nie ma także trzeszczenia. Zdarza się ono jednak w DSi, ale w DSi XL – nigdy. Według mnie, większy brat sprawia wrażenie solidniejszego niż 3DS. W konsolach tych zmieniono technologię pokrywania powierzchni. Wkorzystywane do tego lakiery mogą być albo zupełnie matowe na całej powierzchni DSi, albo na prawie całej, bez górnej pokrywy w DSi XL, albo delikatnie błyszczące ale nie rysujące się, tak jak DS Lite. Taka właśnie jest górna pokrywa w DSi XL i niektóre DSi. DSy z literką „i” na końcu są więc najbardziej dopracowane i najlepiej znoszą trud użytkowania. Do tego sa bardziej ergonomiczne. Dla wygodnickich, którzy używają konsoli w domu, powstała owa wersja XL, ekrany są prawie dwa razy większe niż w innych DS’ach, dodatkowo, oprócz normalnego rysika, dostajemy drugi, wyglądem przypominający gruby długopis. Daje to większą wygodę podczas długiego używania. Nie musimy już wysilać wzroku, co jest ułatwieniem dla ludzi z problemami widzenia i starszych, a także wszystkich innych, którym ekrany od DS’a wydawały sie za małe. Wszystko fajnie itd, ale gdzie jest haczyk? No cóż, ekran został zwiększony, natomiast rozdzielczość nie. Z tego powodu mamy pewnego rodzaju „pixelozę” w porównaniu do mniejszych braci, która jednak w większości gier daje efekt bardzo ładnego pixel artu, więc aż tak strasznie nie razi. Co prawda, dla niektórych pixeloza jest nie do przełklnięcia, więc warto o tym wspomnieć, chociaż grafiką w końcu żaden DS nie powala, więc nie warto się czepiać. Warto też wspomnieć, że DS lite został inaczej zabudowany, nie mamy już klapek baterii, posiada więcej nieruchomych elementów, przez co jest bardziej stabilny, zabrano mu także kompatybilność wsteczną i do tej konsoli możemy wsadzić już tylko gry z DS’a, zaś do gierek z GBA musimy znaleźć sobie inne urządzenie. Ceny konsol zaczynają się od 300PLN za wybrakowane zestawy, ale polecam kupno całych, pełnych, z samymi oryginalnymi akcesoriami, a najlepiej zestawem gier. Zjawisko piractwa nie występuje, więc konsol DSi podrabianych czy odnawianych nie ma, tak samo jak są gry w zestawie z tą konsolą, to też musza być oryginalne, bo inne nie odpalą. Gry prędzej czy później i tak będziemy musieli kupić, a w zestawie zawsze taniej, każdy o tym wie. Konsola jest około 100-150PLN droższa niż DS Lite, więc zestawy pełne to mniej więcej 350-400PLN. DSi XL jest  zaś o 50-100PLN droższe. Piszę o cenach konsol używanych. Czasami jednak zdarza się tak, że nie ma długo jakiegoś koloru na rynku, np. granatowego DSi i używka potrafi cenowo podskoczyć, ale to normalne zjawisko. Niektóre kolory wyglądają lepiej niż inne i warto dopłacić. Tutaj też polecam kupno ciemniejszych kolorów, ale i czarny, i biały nie jest doskonały, na białym widać każdy brud, a czarny matowy zbiera w dziwny sposób odciski na pokrywie. Może nie jest to jakiś wielki problem, ale według mnie każdy inny kolor na tej konsoli jest bardziej praktyczny. Natomiast cała paleta DSi XL daje rade, podstawowe 2 kolory są bardziej eleganckie, pokrywka jest błyszcąca, lecz w odcieniu tego koloru, natomiast reszta już w jednym i tym samym rodzaju plastiku. Chodzi mi o bordowy i brązowy, zaś niebieski, zielony i żółty DSi XL(a także limitowany czerwony)ma czarny pasek z boku, czarny spód, a reszta jest w pastelowych odcieniach, które podobno były projektowane pod młodszych klientów. Ja sam jednak używam pastelowego niebieskiego i jestem zadowolony, także niech każdy wybierze to, co mu pasuje.

Podsumowując.

Na rynku mamy wiele świetnych gier na DS’a, które zapewnią nam rozrywke na bardzo długi czas. Dzięki tej bibliotetece tytułów konsola będzie żyła jeszcze latami, szczególnie, że cały czas ukazują się na nią gry, a niektóre hity miały swoją premierę jeszcze w tym roku. A przecież pierwszy DS ma dzisiaj już siedem lat, co pokazuje siłę tej platformy. Ceny konsol są bardzo okazyjne, a w dodatku jest to Nintendo, które jest otoczone pewnym specyficznem kultem. Wszystko, co posiada znane nam wszystkim logo, trzyma cenę bardziej niż produkty konkurencji, więc nie musimy się bać, że tracimy pieniądze. W momencie, kiedy dzisiaj kupimy konsole w idealnym stanie, za jakiś czas na pewno zyska status kolekcjonerski, więc dalej będzie warta spore pieniądze. Tak jest już dzisiaj z pierwszym DS’em, który pomimo niskiej użyteczności i praktyczności w porównaniu ze swoimi następcami może stanowić ich równowartość, a przecież jeszcze nie jest zabytkiem. No ale podejdźmy praktycznie do zagadnienia. Jeżeli ktoś chce kupic dobrą konsolę jak najniższym kosztem, to polecam celowanie w oryginalny DS Lite ze względu na dobry stan, ciemny kolor, najlepiej z kilkoma grami, które zwykle nie zwiększają ceny końcowej, zaś cena konsoli w zestawie maleje. Mając już 200PLN można się rozglądać na rynku. Jeżeli ktoś jednak woli rzeczy solidniej wykonane, wie, że chce używać, a nie dbać o swoją konsolę non stop(co nie znaczy, że ma jej nie szanować) niech wybierze DSi. Wytrzyma dłużej, nie zaskoczą nas zawiasy, nie zaskoczy nas pirat, w dodatku będziemy mieli sklep DSiWare, który też oferuje ciekawe gry i aplikacje od poważnych wydawców jak Konami czy Nintendo. Tutaj, w zależności czy wolimy grać w domu, czy uwielbiamy nosić nasza konsole ze sobą wszędzie, radzę wybrać albo DSi, albo DSi XL. Kwestia gustu, jedna i druga konsola jest wyśmienita, a obecna cena na rynku używanych sprzętów zapewnia nam świetny przelicznik cena/jakość. Obecnie jest bardzo dobry czas na kupno, bo wiele ludzi sprzedaje swoje DS’y, aby kupić 3DS’a, więc jest naprawdę dobry wybór i, jesli komuś zależy, można dostać jeszcze w miarę nowe DS Lite-y, które do tej pory były produkowane. Z czasem boom na 3DS’a minie, a Ci, którzy mieli DS-a sprzedać, już go dawno sprzedali, więc wybór spadnie, zaś nam konsole będzie cieżej kupić. Wypada wspomnieć też o rynku nowych konsol, czyli tego, co oferują sklepy. Niestety nie wygląda to różwow. Jeżeli chodzi o sklepy stacjonarne i wielkie sieci, ceny w MediaMarktach czy Empikach to „rozbój w biały dzień”, gdyż DSi potrafi w nich kosztować tyle co 3DS w Internecie. Koszty wręcz obrażają kupującego. Nie popieram takich praktyk i jeżeli już macie pieniądze oraz pewni jesteście, że chcecie nówkę, to zapraszam do małych sklepików oraz imprterów na Allegro. Do konsol polecam także dokupienie folii ochronnych na wyświetlacze. Najbardziej niezawodną marką w tej dziedzinie jest Hori, która to produkuje folie cieniutkie i wytrzymałe. Przydaje się to, gdyż szuranie rysikiem godzinami po elastycznym ekranie predzej czy później go porysuje, a dzieki tej folii oszczędzimy ów ekranik. Niesamowite są także akcesoria z Nintendo Clubu, którego niestety nie ma w Polsce. Jednak na ebayach można dostać naprawdę dobrze wykonane zestawy jak stacje dokujące, paski, czy też pokrowce. To się naprawdę przydaje, gdyż po roku noszenia DS’a nie w pokrowcu, a w kieszeni, czy plecaku, wygląda jakby przeżył wojnę. To by było na tyle.

Dzięki za wytrwanie do końca i zapraszam niedługo do kolejnej części moich artykułów z tej serii, w których porozmawiamy o kupowaniu Wii. Nie martwcie się, będzie już krócej, bo nie ma aż tylu wersji tej konsoli.

Do następnego – Quit

[/spoiler]

25 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>