Articles in Schab na zimno
[Recka] Ace Attorney (2012)
.png)
Nie chciałem pisać tej recenzji. Uważam się za okropnie niepoprawnego fanboja serii Ace Attorney i po prostu nie byłem w stanie nie polubić tego filmu. Identyczne fryzury i ciuchy, muzyka z gry, prawie-że przekalkowany scenariusz? Sikałem na samą myśl o ekranizacji Ace Attorney.
Berlin mnie jednak wrobił – pisałem mu, naprawdę mu pisałem, że to jest gówno straszne, a ja je liżę i przytulam. Ale odpowiedział to napisz to i nie dałem rady się już wykaraskać. Biorę się więc za klepanie i spróbuję przybliżyć, dlaczego film Ace Attorney może zdawać się trochę takim gównem, ale przede wszystkim wyjaśnię czysto i klarownie, dlaczego należy lizać je i przytulać.
[Schab na zimno] Dlaczego Skylanders jest takie fajne, że sram po gaciach
.png)
Wszyscy bawiliśmy się kiedyś figurkowymi zabawkami. Nieważne, czy były to plastikowe gówienka z McDonalda, ręcznie malowane, ruskie podróbki bohaterów filmów i bajek czy ludziki LEGO z tego wielkiego pudła na szczycie szafy. Każdy z nas brał takiego w łapę i udawał, że kieruje swoim wymarzonym kimśtam robiąc, co mu się żywnie podoba – w domu, na dworze, gdziekolwiek, z kimkolwiek.
No ale to było dawno temu. Wtedy komputery i internety nie istniały dla wszystkich. Co poniektórzy mieli Pegasusa, ale i na niego nie każdą rodzinę było stać. Dziś przeciętny 8-latek ma własną komórkę, korzysta z internetu, komputera i konsoli lub kilku konsol. Zabawki są tradycją i rodzice nadal je kupują, ale nie ma już na nie takiego popytu, jak lata temu – dzieci wolą godzinami pożerać przygotowywany w pocie czoła obraz i dźwięk, miast męczyć się z jakąś wadliwą i ograniczoną wyobraźnią. Zwykłe zabawki nie są i nie mogą już być dla dzieciaków wystarczająco interesujące… A może jednak? No kurna, Skylanders!
[Schab na zimno] O bohaterach Nintendo

W tym roku zbiegły się dwie rocznice kultowych serii Nintendo – 25-lecie The Legend of Zelda i 25-lecie Metroid, a w zeszłym obchodziliśmy 25-lecie Mario. Pokupowaliśmy więc krwistoczerwone bundle, posłuchaliśmy (no, nie my, bo mieszkamy w trzecim świecie) Zelda 25 Anniversary Concert i, eee, wypiliśmy browca na cześć Metroida, bo nic w związku z jego rocznicą nam nie przygotowano.
Ale zwróćcie uwagę – to już 25 lat. Dwie i pół dekady tych samych, choć serwowanych w przeróżnych formach i na różnych platformach, postaci. Nie mam tu na myśli tylko Mario i Linka, ale też Donkey Konga, Yoshiego i innych Kirby. To one utrzymują Nintendo na rynku, pozwalają bawić się w wymyślanie nowych konsol i produkowanie przynajmniej kilku kasowych tytułów rocznie.








